Dzieci

Turystami, którzy wykazują się na szlakach wyjątkową energią, są dzieci. Czy ich dieta powinna się czymś różnić od jedzenia dorosłych?

Marcin: Dzieci różni od dorosłych między innymi zapotrzebowanie na energię, składniki odżywcze oraz szybszy metabolizm. Maluchy potrzebują jeść częściej niż dorośli, a niektóre nie wyrażają głodu i pragnienia wprost, są za to osłabione, marudne. W prowiancie małych podróżników pierwszeństwo mają całe, pełnowartościowe posiłki, a nie pojedyncze produkty. Nie należy co chwilę podawać dziecku kolejnej przekąski: batonika, banana, ciastek. Planujmy częstsze przerwy, w których usiądziemy na chwilę i zjemy świadomie, bez pośpiechu pełnowartościowy posiłek.

Michalina: Dobrze, aby w górskim prowiancie zarówno dorosłych jak i dzieci znalazły się produkty takie jak dobrej jakości ser (np. oscypek), gotowane jajka, ryby (np. sardynki z puszki), przygotowane wcześniej kawałki mięsa, orzechy i pestki, pokrojone owoce i warzywa, ugotowany amarantus, własnej roboty batoniki musli czy ciastka owsiane. Prowiant przygotowujemy przed wyjściem na szlak i pakujemy w szczelnie zamykanych plastikowych pojemnikach i torebkach.

Sztuka żywienia w górach - spis treści

Schabowy z piwem na dobranoc?

Wycieńczeni całodzienną wyprawą, podczas uroczystej kolacji powinniśmy zjeść... schabowego i zapić go litrem piwa?

Michalina: To zależy od planów na następny dzień oraz naszych celów. Taki posiłek można oczywiście wpisać w zasadę „planuj z wyprzedzeniem swój sukces i odstępstwa od planu”, wedle której 10% posiłków może być niezgodne z zasadami SZTUKI ŻYWIENIA. Poza tym należałoby się zastanowić, czy następnego dnia po zjedzeniu wielkiego schabowego i wypiciu litra piwa będziemy mieć energię do dalszej wędrówki? Jeśli tak - świetnie, smacznego. W przeciwnym wypadku lepiej wybrać coś innego.

Sztuka żywienia w górach - spis treści

Roztoka międzywojenna

Jednym z ważniejszych gospodarzy okresu międzywojennego była rodzina Grabowskich. Do Roztoki zjeżdżali najwięksi Taternicy, by stąd ruszać na podbój niezdobytych jeszcze grani. Dowiedz się więcej o tych niezwykłych czasach...

Wszystko o piciu

Jak na ostrym podejściu zaschnie nam w gardle to co, ile i kiedy najlepiej pić? Niektórzy twierdzą, że pije się tylko na szczycie. Z kolei inna szkoła uczy, by pić zawsze gdy organizm się tego domaga.

Marcin: Płyny to najważniejszy element naszego górskiego prowiantu. „Na lądzie” w dni aktywne potrzebujemy mniej więcej 2-3 litry wody. W górach to minimum 3 litry, ale ilość płynów zależy od masy ciała, stopnia wysiłku fizycznego, poziomu nawodnienia, temperatury otoczenia. Generalnie powinniśmy pić regularnie (np. co 15-40 minut popijać 300-500 ml wody i / lub napoju izotonicznego), małymi łykami, nie czekać, aż pragnienie da o sobie znać. Takie rozwiązanie sprawdza się w 95% przypadków.

Istnieją wyjątki od reguły. Niektórzy w trakcie wysiłku piją niewiele, nic nie jedzą, a mimo tego są w świetnej formie. Taki stopień wytrenowania organizmu to rzadkość. Przykładem jest „przyzwyczajony do wstawania 3.00 w nocy, do wyjścia o 5.00 rano i do walki przez cały dzień bez jedzenia i picia” Denis Urubko. Tylko trzeba mieć świadomość, że mało kto jest w tak świetnej formie, natomiast już niewielkie odwodnienie zmniejsza wytrzymałość, siłę, koordynację i funkcje poznawcze.

Woda to podstawowy płyn. Ze względu na wyższą zawartość soli mineralnych najlepiej sprawdzi się woda średnio i wysokozmineralizowana, która może posłużyć także do rozpuszczenia innych płynów.

A może na szlaku będziemy mogli się napić wody wprost ze źródła?

W trakcie ciężkich górskich wycieczek i innych długich wysiłków najlepiej sprawdzają się napoje izotoniczne uzupełniające m.in. elektrolity i węglowodany. Przykładowo, w 500 ml wody rozpuszczamy 30-40 g węglowodanów (glukoza, maltodekstryna) lub gotowy izotonik w proszku czy vitargo. 250 ml takiego napoju popijamy co 15-30 minut. Czasem warto dodać ½ łyżeczki soli. Ciekawostką jest, że modna ostatnio woda kokosowa stanowi naturalny odpowiednik napoju izotonicznego. Szkoda tylko, że kokosy nie rosną w Polsce.

Według przeprowadzonych badań dodanie białka do napoju wspomaga regenerację, zmniejsza bóle mięśni i wzmacnia układ immunologiczny. Może to być 30 g węglowodanów i 15 g białka rozpuszczonych w 600 ml wody na każde 60-90 minut intensywnego wysiłku. Oczywiście ilość składników i proporcje podlegają indywidualizacji.

Sztuka żywienia w górach - spis treści

 

Energetyczne dopalacze

Czy powinno się mieć ze sobą jakiś energetyczny „dopalacz” na nieprzewidzianą utratę sił? Przyjęło się, że w górach taką rolę pełni czekolada albo landrynki?

Marcin: Nagłe spadki energii mogą być konsekwencją np. odwodnienia, długiej przerwy pomiędzy posiłkami, wycieńczenia lub przetrenowania, choroby, która wcześniej nie dawała o sobie znać i wielu innych. Jeśli jesteśmy zdrowi, odpowiednio przygotowani, spożywamy posiłek co 2-4 godziny, w międzyczasie pijemy wodę i/lub napój izotoniczy (albo białkowo-węglowodanowy), to taka sytuacja nie powinna mieć miejsca.

W przypadku nagłego spadku energii sprawdzi się wszystko, co szybko podniesie poziom cukru we krwi: czysta glukoza, cukier, cukierki. Pamiętajmy jednak, że jest to rozwiązanie tylko i wyłącznie awaryjne. Jeśli nie zjemy posiłku w ciągu 30-45 minut, poziom cukru znów spadnie i zabraknie energii do dalszej wędrówki.

Michalina: Często zapominamy, że niespodziewany spadek energii może nastąpić również wskutek wypicia tzw. „energy drinków” zawierających kofeinę i cukry proste. Po gwałtownym wzroście poziom cukru może nastąpić równie szybki spadek, który uniemożliwi kontynuowanie wycieczki. Co ciekawe, duża ilość mocnej bardzo słodkiej herbaty lub kawy może nieść podobny skutek.

Sztuka żywienia w górach - spis treści